Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

czwartek, 19 lutego 2015

Co robi Orban?

Ano, robi co może. Zwykle, nasze działania opierają się na pewnych zaszłościach, czy to jakichś pomysłach, ideach, lub zobowiązaniach. Dlaczego więc Orban i Węgry działają bulwersująco i w sposób niezrozumiały dla wielu Polaków? Bo nie znane są powody, czyli źródła.
Ale, skoro wiemy, że do źródła można dojść, można i logicznie zastanowić się dlaczego węgierski prezydent nagle zaczął występować jako ruski watażka?
Zaszłości go ciągną, ot co.
Najbardziej cyniczna teoria, to podejrzenia, że Orban ma dużo problemów, na które haczyki ma Moskwa. Ale to zbyt ogólne i proste.
Te zaszłości, to raczej pewne połączenie pomysłów i zobowiązań.

Wygląda na to, że Orban dostał pewne deklaracje co do rozbioru skazanej na pożarcie Ukrainy, czyli obietnicę przekazania Rusi Zakarpackiej. To dla Węgier, które są już bardzo małe, słabe i okrojone jedyna możliwość do odzyskania choć części terytoriów, a przy tym podbudowania morale i nadania impulsu do budowania silniejszego kraju, do choćby częściowego grzebania traktatu w Trianon i pokazaniu światu, że jest do obalenia. Sami niczego nie wywojują, nawet od rozwalonej Ukrainy, ale prezent przyjmą, z wielką wdzięcznością.

I zupełnie naturalne są związane z tym deklaracje: kontrakt na gaz, oraz wasalizacja. To drugie jest już widoczne, a Rosja nie potrafi sobie w swoim prostactwie odmówić tych atrybutów feudalnego pana. Stąd upokarzająca wizyta Putina w Budapeszcie, wieńce dla tłumiących powstanie 56 roku ruskich sołdatów, oraz w wyniku węgierskiej pokory rzucone ochłapy, czyli na przykład to, że nie będą musieli płacić za NIE zużyty gaz.
Zupełnie naturalnie też jest, że Orban zjawić ma się w Polsce. Chyba będzie miał pewien przekaz dla naszych zestrachanych "periodycznych liderów", bo raczej nie przyjeżdża on nagle do nas po to, żeby wysłuchać śmiesznych reprymend od naszych rządzących. On tu raczej wpadnie, żeby im coś szepnąć.
Można jeszcze napomknąć, że cała ta historia z Orbanem, to rozwinięcie przysłowia, że nie ma darmowych obiadków. Wszystkie ruchy prawicowo-narodowe Europy są i były zasilane przez Rosję, to swoista V kolumna. I tym samym językiem wszyscy oni dzisiaj mówią - taki mają pro-rosyjski ton.  Orban tylko potwierdza teorię.
Szkoda bratanków... Na dłuższą metę dostaną to, co Litwini otrzymujący Wilno od Sowietów w 1940 roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz