Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

niedziela, 19 listopada 2017

Marsz czarnych kropek, aktualizacja 2017

Ten wpis sprzed kilku lat jest cyklicznie przydatny. Co chwilę wydarza się coś, co się aż prosi o ten komentarz. Obecnie, mamy czas szkalowania Polski przez różnych lewackich aparatczyków osadzonych przy unijnym korycie. Bezczelnie atakują nas i nazywają faszystami, chociaż sami mają dużo, dużo za uszami.   Co tam więc w tej historii Holandii skrzeczy?

Popatrz na te kropki poniżej:
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....

Gdyby każda kropka reprezentowała jednego SS-mana, to... powyżej mielibyśmy ilustrację kolumny stu  maszerujących żołnierzy w czarnych mundurach.
Tysiąc takich bratków, idących wesoło, czwórkami, zajęłoby 100 centymetrów twojego ekranu.
Czyli, kontynuując z arytmetyką i wizualizacją, 50 tysięcy zajęło by około 50 METRÓW wydruku tych kropeczek.
Skoro potrzeba czterech kartek A4 w pionie, żeby wypełnić metr, zużylibyśmy na to 200 kartek.
Można powiedzieć, że to sakramencko dużo kropek. Dużo, dużo złych facetów w czarnych ubrankach!
Tylu właśnie złych facetów pojawiło się jako ochotnicy do SS w... głupiej i niedużej Holandii.
Nie mówię o jakichś przymusowych brankach, o wcieleniach i wymuszonej służbie, nic z tych rzeczy.
To 50 tysięcy OCHOTNIKÓW, ludzi, którzy uważali, że wstąpienie do SS to świetny pomysł!
Czy ktoś dzisiaj ściga holenderskich SS-manów? Czy kiedykolwiek ich ścigano?
Hehe... no, głupie pytanie, prawda?
Czy rząd Izraela, lub organizacje spod znaku holocaustu domagają się jakichś odszkodowań od rządu Holandii za swoje cierpienia doznane od tych 50 tysięcy holenderskich ss-synów?
No, nie wiem, czy to nawet nie jest głupsze pytanie.
Wygląda na to, że SS-mann wcale nie był taki najgorszy. W świetle rewelacji tego oszołoma Grossa pewnie gorszym człowiekiem był jakiś małorolny chłop z Podlasia. Taki, mało-euro typek, w ogóle bida z nędzą. Nawet nie mógł być w SS, podczłowiek. Untermensch!

Za to dzisiaj, ci holenderscy liderzy poprawności, których 50 tysięcy ochotników chciało już robić unię za Adolfa, wyznają kompletnie inne poglądy! Zupełnie jak dzieci "kułaków", które po szybkich dokształtach kablowały na swoich rodziców do Cze-Ka.
Otóż w Holandii, wielkie rzesze społeczeństwa chcą wprowadzić "Dzień holocaustu" jako... święto państwowe! Rozkoszne, prawda? Najpierw robili z nich skwarki, a teraz im liżą co tam jeszcze zostało do wylizania.  

Do dzisiaj rozczula mnie dyskusja przy piwku z pewnym młodym Holendrem, kolegą z pracy, i jego stroszenie się, że "Polska to kraj antysemicki". Kiedy zapytałem go o holenderskie SS był zdumiony i w ogóle mi nie uwierzył, że coś takiego zaistniało!
Patrzył na mnie jakbym chciał go zrobić w konia. On nawet nic o tym nie wiedział, ten młody, "edukowany" w uczyliszczach Amsterdamu. Ale, my, w Polsce, mamy już też swoją, odchowaną armię tumanów, więc można powiedzieć tkwimy w unii coraz mocniej - jak wrzód na dupie! I pewnie głupiejemy w ekspresowym tempie, żeby nadgonić te braki w demokracji.
Patrząc na to, co działo się ostatnio w tym euro-gnieździe lewaków, należy zadać pytanie:
Czy Holandia, lub Belgia (40 tys ochotników w SS) zapłaciły komukolwiek reparacje za działania swoich dzielnych chłopców? Chyba nie mieli pistoletów na wodę, a ich służba nie polegała na dyżurach w kuchni?

wtorek, 17 października 2017

Podróże doktor Pikulskiej

Nie mogę czegoś zrozumieć. Otóż, pani "rezydent", czyli jakby taki troszkę starszy rangą stażysta domaga się wraz z grupą kolegów znacznych podwyżek za swoją ciężką pracę. Chodzi oczywiście o pracę w kraju, w szpitalu gdzie jest tym "rezydentem".
Chyba jej bardzo zależy na tej podwyżce skoro bierze udział w głodówce i tak poważnym proteście?
Ale... podobno brała udział w akcjach charytatywnych jako lekarz, gdzieś na krańcach cywilizacji, w Afryce, chyba? A z czego wtedy żyła - bo skoro to było charytatywne, to pewnie nie płacone, czy dobrze wnioskuję? Domyślam się, że jakieś organizacje, Sorosy, czy inne wrzody na ciele świata opłaciły transport, wyznaczyły cele, zaopatrzyły w przeterminowane szczepionki i tak dalej, ale pensji chyba nie dawali, bo było charytatywnie i tak wzruszająco lewacko; ta biała lekareczka wsadzająca czopki w te mizerne, czarne dupki, te witaminki dla czarnej dziewczynki... aj-jej... chlipu-chlipu...
Ale w Polsce, to już inna śpiewka. Nie ma charytatywności. Nie ma jakichś żałosnych pacjentów, którym trzeba pomóc za dwa pięćset. U nas jest komercha! Ty, Polaku, nie wzruszasz pani doktor! Bo na pewno jesteś jakimś zafajdanym pisiorem, a może nawet MOHEREM, więc płać! Albo pięć patyków, albo choruj sobie sam, prostaku. A jak będziesz marudzić, jak kasy nie bedzie, to dobra pani doktor pojedzie teraz robić lewatywki biednym eskimosom, czy jak tam teraz ich się nazywa. A ty, Polaku, zdychaj sobie.
Więc polscy pacjenci pani doktor P. mówią jej: "Medice, cura te ipsum". Na głowę!!!


piątek, 29 września 2017

Nadzwyczajna kasta...

Nasi prawnicy i inne kauzyperdziątka zostali jakiś czas temu wyniesieni na piedestał przez panią prezes SN, Gersdorf, jako "nadzwyczajna kasta". No, pewnie! Ktoś, kto na telefon przygotowuje odpowiednie orzeczenie z pewnością jest nadzwyczajnym sędzią! Przekaz pani G. był mniej więcej taki: "Prawnicy to ludzie święci i dobrzy, a sędziowie, to sól ziemi".
A wtedy zaczyna pojawiać się z tej samej strony, zbliżonej do PO, Nowoczesnej i innych dzieci milicji argument, że nie można zmienić sądownictwa bo sądy staną się "pisowskie", "upartyjnione".
O co więc chodzi - czy jest to nadzwyczajna kasta super-ludzi, czy zbiór różnych upartyjnionych ludków, którymi można sterować? Albo - albo!
Za moich czasów uczyli logiki w klasie maturalnej, ale też i na II roku prawa; zastanawiam się, czy taki kurs logiki i wnioskowań przeszła nasza "najważniejsza prawniczka w kraju"?
A może jest po prostu głupia?

środa, 19 lipca 2017

Ukrainizacja Polski?

Nie ma żadnej "ukrainizacji" Polski, po prostu Rzeczpospolita powraca powoli do dawnego blasku. Dla wpisujących na forach małostkowe bzdury: Przez epoki nie byliśmy małym i jednonarodowym kraikiem, a blask Rzplitej przyciągał jak magnes i oświecał okoliczne narody. Imigracja Ukraińców tylko potwierdza naszą pozycję w tym miejscu Europy. Po rozpadzie tego schorowanego "misia" na Wschodzie będziemy mieli dużo do roboty... Wypełnimy zniszczenia cywilizacyjne, bo my nie wymiękamy! I to jest naszą misją, a nie walka z jakimiś banderowcami, marginesem. Oni będą ewoluować, albo... będą mieć problem.



wtorek, 18 lipca 2017

Taktyczne ułomności PiS

Nie wiem czemu to robią. Nie mam pojęcia, czemu lekceważą proste mechanizmy i zasady zdobywania (tracenia) popularności; to przecież można wyczytać w byle książeczce za dychę, jest ich pełno w księgarniach.
PiS zachowuje się czasem jak osoba z kompleksami, która chce pokazać światu swój bunt, nie zważając na to, co z tego wynika.
Jak to w ogóle możliwe, że liczni posłowie i ich biura spędzają mnóstwo czasu nad opracowaniem różnych ustaw i rozwiązań, które potem są kontestowane, a w końcu uśmiercane przez JK?? Nie dyskutujecie tego wewnętrznie zanim pokażecie to publicznie? Oj...
Jaki to sygnał, kiedy wasze pomysły, po wielkich hukach ze strony opozycji zostają uśmiercone? Dla kogo to paliwo? Na pewno, nie dla PiS, chociaż staracie się pokazać, że to efekt "słuchania ludzi". I tu jest wtopa - słuchanie ludzi zaczyna się ZANIM prezentuje się projekty w Sejmie. Nic was nie nagli, nikt wam nie depcze po piętach - co wam zależy zacząć dyskusję nad pomysłem i najwyżej wycofać go na wczesnym etapie i ZAPUNKTOWAĆ?
Chyba gorzej jest wtopić czas i energię, doprowadzić do sytuacji w której opozycja zdobywa preteksty, a potem wycofać się - w domyśle dać jej wygrać! Bo tak to sprzedadzą - dzięki ich protestom Polacy oszczędzą na benzynie. Czyli prezent PiS dla szczujni. Ten sam schemat był w sprawie powiększenia Warszawy - nagle pojawia się projekt, nie wiadomo skąd, wszyscy są zaskoczeni, a to działa w sposób oczywisty - uaktywnia się system obronny.  No i było pierwsze "wycofanie", oczywiście dzięki JK, który przeszedł na ręczne sterowanie. Dobrze, że on wie co jest taktycznie złe, ale czemu nie mają tego wyczucia jego ludzie? Są tacy słabi?
I jeszcze taki drobiazg... skoro wprowadzanie ustaw "nocą" kojarzy się ludziom źle, co wykorzytuje opozycja, to uchwalcie je do cholery w dzień! Po co im dawać ten pretekst do ględzenia w kółko o jakichś ustawach wprowadzanych "pod osłoną nocy"? Oczywiście - bredzą - ale wytrąćcie im ten argument z rąk.
Zacznijcie myśleć taktycznie, a nie emocjonalnie, czekając na ewentualne reakcje prezesa. Im więcej jego reakcji, tym bardziej PiS będzie postrzegana jako partia wodzowska, a przez to łatwiejsza do ataku. I zacznijcie myśleć (pisałem o tym już dawno temu) o zorganizowaniu poparcia dla siebie na poziomie "ulicy". Macie wielkie poparcie, pozwólcie ludziom je pokazać!!! Na razie obserwujemy tylko aktywność postkomuny, która będąc w sferze "ulicznej" liderem, uzurpuje sobie prawo do bycia reprezentacją większości obywateli.

PiS ma problem z taktyką, może powinniście koledzy wydać trochę na szkolenia? Mogę pomóc...