Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

wtorek, 20 czerwca 2017

Jak zrobić dziecko z ciepła?

Dawno temu, za pierwszej komuny, drukowano na pudełkach zapałek różne propagandowe hasełka. Jednym z ciekawszych było "zapałki + dzieci = pożar". Ludzie śmiali się, że wynika z tego, że" pożar - zapałki = dzieci".  I już wiemy skąd się biorą dzieci! Okazuje się, że to jednak jest prawda!!! Niemieccy naukowcy i ministrowie właśnie oznajmili, że fala gorąca stworzy nam miliony ludzi, nie wiadomo tylko co z tymi zapałkami, co z nimi robić? Chyba będą zbędne, bo:
"Minister współpracy i rozwoju Niemiec Gerd Mueller ostrzegł w niedzielę przed kolejną falą migrantów z Afryki, będącą skutkiem zmian klimatu i złej sytuacji ekonomicznej. Jego zdaniem z Afryki w kierunku Europy może wyruszyć w przyszłości nawet 100 mln ludzi."

No, proszę! Zmieni się klimat w Afryce! Zamiast być kurewsko gorąco, będzie bardzo kurewsko gorąco!  Sahara się rozpełznie, resztki roślin szlag trafi, ale o dziwo, ludziom to zrobi dobrze na rozmnażanie. Zwykle było tak, że im gorsze warunki, większy głód, brak wody, ubóstwo, to przyrost się zmniejsza, bo umieralność jest większa, zwłaszcza dzieci.   Ale teraz nie, sto milionów się urodzi, urośnie wychowa, zarobi na komórkę i kilkaset euro na wyjazd (JAK?) i zawita w Szwabii, pytając jak zwykle otawartych na inne narodowości Niemców: "Cieszysz się?"

Ale oni już się nie będą cieszyć, bo nie da się tych fajnych chłopakow z RŚA, czy Sudanu upchać w Polsce, ani w Czechach... I trzeba to będzie karmić... I dać im trochę Niemek do poszczypania w dupska, jakieś igrzyska, jakieś euro i telewizory... No, to mają problem, ale dlaczego uważają, że winny jest klimat?
Ach... no tak, winne jest globalne ocieplenie, a na zabawę z nim nie da już USA, Polska w to nie wierzy, inne kraje też wątpią, więc już wiemy skąd się te "czarne kolega" wezmą w Europie! To wszystko przez Trumpa, Orbana i Kaczyńskiego! Przez tych faszystów!

Orwell, gdyby żył, to by wypieprzył wszystkie swoje dzieła do pieca. Bo niby co tam może szokować?
                                                                                                                                                                                                             

wtorek, 25 kwietnia 2017

Francja - karpie głosują za Wigilią

Patrząc na rezultaty wyborów we Francji, oraz na to wszystko, co dzieje tam się od wielu lat nie można się nadziwić jak bardzo sami Francuzi usiłują zakatrupić swoją wesołą ojczyznę.

Francja jest w sytuacji niewesołej. Liczba muzułmanów sięga 6 (a może i 8?) milionów. Całe miasta są opanowane przez nich. Przedmieścia Paryża to nieustanne walki uliczne, podpalanie samochodów, demolowanie czego się da i przestępczość na skalę niespotykaną. Zamachy, trupy, stan wyjątkowy! Nie radząca sobie z tym policja.

A co w perspektywie? Kolejni uchodźcy i potężny przyrost demograficzny muzułmanów, oraz ich postępująca agresja i alienacja!

Lekarstwo jest potrzebne natychmiast!

Niestety, Francuzom wydaje się, że wybranie miłego 30.latka, który niby nie jest związany (a jest) z dotychczasowymi rządzącymi coś zmieni. Co niby? Słuchałem jego wystąpienia - o matko - tam był kwadrans gadania o niczym. Zero konkretów, zero propozycji i same frazesy, że będzie lepiej. Na taką durnotę, to nawet nasze lemingi by się nie złapały. W dodatku, stwierdza, że nie wie co robić z terroryzmem! Haha! Bo "najważniejesze, żeby nie wygrała Le Pen", która na pewno zrobi coś strasznego, Unia się zachwieje i tak dalej, srutu-tutu.

Francuzi - wasz kraj zdycha! Już odpalono bombę demograficzną, kwestią jest tylko ile czasu zajmie, zanim was wyrugują z własnego domu! Nic wam tu Unia nie pomoże - jeszcze wam dorzuci Angela trochę Arabów od siebie.

Dlatego jedyną szansą dla Francji jest głosowanie na kogoś, kto może dokonać rewolucyjnej zmiany i odwrócić bieg wypadków. Jedyną taką osobą jest Marina Le Pen, czy to się komuś podoba, czy nie! Prorosyjska? I co z tego? Francja jest prorosyjska od 100 lat! Nacjonalistka? Hm... w świetle tego co się tam wyprawia, to chyba dobrze? Anty-unijna? Unię trzeba zmienić, bo ta liga gendero-lewactwa i tak nie ma racji bytu, więc nie ma tu problemu.

Co im daje głosowanie na tego Marcona? Samooszukiwanie się, że "jakoś to będzie" i skoro to taki miły facet, to na pewno coś wymyśli. Haha, na pewno.

Sama Le Pen też nie daje gwarancji sukcesu. Ale przynajmniej daję nadzieję. Może robić rzeczy dziwne, może głupie, może się pomyli czasem, ale coś będzie ROBIĆ. Inny wybór to gwarancja postępującej degrengolady.

Ostatni dzwonek - za kilka lat Francuzi przejdą przez "point of no return" i już nie będzie powrotu. Przykład Kosova, kolebki Serbii jest blisko. Burowie w RPA, którzy tak walczyli z Anglikami o swoją niepodległość 100+ lat temu zostali praktycznie pozbawieni przez demografię i lewactwo ojczyzny.

Kilka lat temu, kiedy zobaczyłem w gazecie zdjęcie z Paryża, byłem wstrząśnięty i napisałem o tym, bo to już wyglądało niewesoło. (tu) I miałem czuja, bo wkrótce zaczęły się zamachy, strzelaniny, ofiary - praktycznie zarzewie wojny domowej.

I lepiej się nie zrobi, tylko dlatego, że wybiorą miłego prezydenta ze "środka".

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Dziecko we mgle, retrowrzuta '80

Natrafiłem na zdjęcie sprzed 37 lat. To ja na nim jestem. Patrzyłem na tę fotkę i przypomniałem sobie okoliczności w jakich została zrobiona.
Co lepsze, nagle zdałem sobie sprawę, że to świetna analogia i metafora na to, kim są młodzi ludzie, jak myślą, co postrzegają i co z tego wynika - niezależnie od epoki.
Otóż w 1980 roku po raz pierwszy w życiu dane mi było wyjechać na "zachód", a właściwie do Szwecji, czyli na północ. Szwecja nie wymagała wiz od Polaków więc była niejako jedynym krajem wolnego świata do którego można było pojechać. Oczywiście wybraliśmy się w tę podróż (ja i kumpel) wyposażeni jak na trekking w Mongolii, mieliśmy wszystko, żarcie, konserwy, sztućce, kubki, a nawet małą butlę gazową!

Po iluś tam nastu godzinach podróży do Szczecina, a potem kolejnych dziesięciu do Ystad byliśmy faktycznie "wyrąbani".
Szwecja przywitała nas o 5 rano mgłą - tak gęstą, że nie było nic widać na 2 metry. Byliśmy wściekli! Chcieliśmy zobaczyć ten cholerny zgniły zachód, a ten się z nami droczył, jakby chciał powiedzieć, "a nie, a nie!".
W każdym razie, plan był jeden - autostop! Ale jak znaleźć szosę wylotową, cokolwiek, w tej mgle? Nie wiadomo było nawet dokąd idziemy. Postanowiliśmy się troszkę zregenerować. Zatrzymaliśmy się pod jakimś drzewem, cicho wszędzie, głucho... wyglądało na jakiś lasek, pustkowie.
Odpaliliśmy butlę z propanem. Nawarzyliśmy kawy "Orient" (taka była wtedy). No i patrzcie na moją minę. Jestem szczęśliwy. Jestem na zachodzie! Piję pyszną kawę! Jest pięknie, jestem młody, mam 600 koron, jestem przygotowany na wszystko, nawet mam kurtkę "moro" w której nie straszne mi zimno. Nic nie widzę, nic nie wiem, ale... jestem świetny i jestem  FUCKING HAPPY!
Ale nagle słyszymy jakieś tuptanie... Ktoś przebiega nieopodal, choć nie widzimy go. Za chwilę znów jakieś kroki, jakiś bieg - co jest, kto to?
Dokąd biegną ci ludzie i czemu ktoś biega we mgle? I nagle, zupełnie jak w Smoleńsku, mgła zaczyna opadać. Najpierw widzimy korony drzew, potem gałęzie bliższe ziemi, widzimy na 3, potem 4 metry... 5, i nagle okazuje się, że to mały park w centrum miasta, a my siedzimy z koleżką na środku klombu kwiatowego i wyglądamy jak niepasujący wrzód na szwedzkiej dupie!
A to tuptanie, to uprawiający jogging Szwedzi! Oczywiście, słyszeliśmy o joggingu, dużo się o tym mówiło, ale żeby tak na poważnie to brać?
I tak z rana?
W każdym razie, nasze uczucie upojnej rozkoszy i relaksu przerodziło się nagle w uczucie wstydu i obciachu. Poczuliśmy się jak Zulusi. Hej, co tam, nie bójmy się tego powiedzieć - BYLIŚMY ZULUSAMI, którzy właśnie odkryli ten fakt i swoje miejsce w świecie.
W tym momencie, pamiętam to jak dziś, powiedziałem sobie - o nie - moja droga z PRL kończy się na zawsze, żebym nie wiem co miał zrobić to Zulusem już nie będę.

A po co o tym mówię?
To ma być powiastka podtrzymująca na duchu. Młodzi ludzie są często głupawi. Są tacy sami - zawsze. Łatwo im przychodzi szczęście i łatwo wierzą zmysłom, chociaż tak na prawdę są dziećmi we mgle. Dzisiejszy student, czy młody karierowicz z Warszawki, lub "ten, który był w Londku cały rok" są bardzo ostrzy w swoich poglądach, chociaż gówno wiedzą. Nie znają życia, nie znają historii, nie znają mechanizmów. Wydaje im się, że złapali Boga za łydki.  Ale... (przynajmniej tak było dotąd), sprytniejszym z nich rozwiewa się nagle mgła i zaczynają się zastanawiać. To zwykle ci, którzy wiedzą więcej, to też ci, którzy potrafią się roześmiać, bo piknikowali na klombie. Wyciągną z tego jakąś naukę. Są odważni jak młody Zyzak i jego książka o Wałęsie, a nie jak ci, którzy tkwią we mgle i czekają na maila, który im powie, co jest cool. Ci, którzy samodzielnie wyszli z mgły czasem się wygłupią, ale idą w przód.
Nadzieją jest to, że wielu z tych dwudziesto-kilku latków wkrótce zauważy, że "piją paskudną kawę na klombie", albo zdadzą sobie sprawę, że nie wiedzą gdzie są. No i, że zrobią z tym coś pożytecznego, przełączą TVN na inną stację, nie zaczną dnia od sprawdzenia wp.pl, że zechcą naprawić kraj i stworzą IV Rzeczpospolitą, nową i wspaniałą.
Z tej trzeciej, zupełnie jak 37 lat temu, trzeba wyjechać, albo ją mentalnie odrzucić żeby zrozumieć ten obciach.

piątek, 7 kwietnia 2017

Dzisiejsze votum nieufoności

Platforma O. kusi nas obietnicą nowego rządu! Obiecuje przywrócenie generałów z czasów PRL, powrót do braku nadzoru nad prokuratorami, a także tajemniczą "Polskę małych ojczyzn". Co? Jakich, gdzie? Może jakieś ojczyzny Syryjskie, a może pederastów, czy jakieś inne? Ja myślę, że całą tę jaczejkę trzeba wysłać do małej ojczyzny, najlepiej w Nowym Wiśniczu, czy innych Wronkach - każdemu dać 2x3 m swojej ojczyzny i 10 minut na spacer.
Ale, może być trudno, bo przecież cała Polska marzy o charyzmatycznym przywódcy!


piątek, 17 marca 2017

Marsz czarnych kropek

Ten wpis sprzed kilku lat jest cyklicznie przydatny. Co chwilę wydarza się coś, co się aż prosi o ten komentarz. Obecnie, mamy czas konfliktu holendersko-tureckiego i ostre słowa ze strony Turcji, które nazywają Holandię krajem nazistów. Oczywiście kochająca odwiecznie demokrację i odurzenie Holandia zakipiała z oburzenia, ale czy Turcja (równie pięknie umoczona w swoje holocausty) nie ma racji? Co tam w tej historii Holandii skrzeczy?

Popatrz na te kropki poniżej:
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....
....

Gdyby każda kropka reprezentowała jednego SS-mana, to... powyżej mielibyśmy ilustrację kolumny stu  maszerujących żołnierzy w czarnych mundurach.
Tysiąc takich bratków, idących wesoło, czwórkami, zajęłoby 100 centymetrów twojego ekranu.
Czyli, kontynuując z arytmetyką i wizualizacją, 50 tysięcy zajęło by około 50 METRÓW wydruku tych kropeczek.
Skoro potrzeba czterech kartek A4 w pionie, żeby wypełnić metr, zużylibyśmy na to 200 kartek.
Można powiedzieć, że to sakramencko dużo kropek. Dużo, dużo złych facetów w czarnych ubrankach!
Tylu właśnie złych facetów pojawiło się jako ochotnicy do SS w... głupiej i niedużej Holandii.
Nie mówię o jakichś przymusowych brankach, o wcieleniach i wymuszonej służbie, nic z tych rzeczy.
To 50 tysięcy OCHOTNIKÓW, ludzi, którzy uważali, że wstąpienie do SS to świetny pomysł!
Czy ktoś dzisiaj ściga holenderskich SS-manów? Czy kiedykolwiek ich ścigano?
Hehe... no, głupie pytanie, prawda?
Czy rząd Izraela, lub organizacje spod znaku holocaustu domagają się jakichś odszkodowań od rządu Holandii za swoje cierpienia doznane od tych 50 tysięcy holenderskich ss-synów?
No, nie wiem, czy to nawet nie jest głupsze pytanie.
Wygląda na to, że SS-mann wcale nie był taki najgorszy. W świetle rewelacji tego oszołoma Grossa pewnie gorszym człowiekiem był jakiś małorolny chłop z Podlasia. Taki, mało-euro typek, w ogóle bida z nędzą. Nawet nie mógł być w SS, podczłowiek. Untermensch!

Za to dzisiaj, ci holenderscy liderzy poprawności, których 50 tysięcy ochotników chciało już robić unię za Adolfa, wyznają kompletnie inne poglądy! Zupełnie jak dzieci "kułaków", które po szybkich dokształtach kablowały na swoich rodziców do Cze-Ka.
Otóż w Holandii, wielkie rzesze społeczeństwa chcą wprowadzić "Dzień holocaustu" jako... święto państwowe! Rozkoszne, prawda? Najpierw robili z nich skwarki, a teraz im liżą co tam jeszcze zostało do wylizania.  

Do dzisiaj rozczula mnie dyskusja przy piwku z pewnym młodym Holendrem, kolegą z pracy, i jego stroszenie się, że "Polska to kraj antysemicki". Kiedy zapytałem go o holenderskie SS był zdumiony 
i w ogóle mi nie uwierzył, że coś takiego było.

Patrzył na mnie jakbym chciał go zrobić w konia. On nawet nic o tym nie wiedział, ten młody, "edukowany", z okolic Amsterdamu. My, w Polsce, mamy już też swoją, odchowaną armię tumanów, więc można powiedzieć tkwimy w unii coraz mocniej - jak wrzód na dupie! I pewnie głupiejemy w ekspresowym tempie, żeby nadgonić te braki w demokracji.