Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

niedziela, 19 grudnia 2010

"Nie chodź chłopcze na Podgórz..."

...tak mi babcia mówiła, a jako rodzona na Grzegórzkach, twardej dzielnicy Krakowa początku XX wieku, coś chyba w temacie wiedziała.
A ja poszedłem.
I w mordę dostałem, i drobne też zabrali.
Bo nie słuchałem babci.
Jako 10 latek wiedziałem już, że w takiej sytuacji lamenty i szukanie u babci współczucia byłyby głupie - w końcu nie posłuchałem jej - czyli nie uwierzyłem w jej mądrość!
Więc, co trzeba było wypłakałem w rękaw mamy, jednoczesnie wymuszając, żeby pod żadnym pozorem nie powiedziała o tej eskapadzie babci.
Wstyd mi było przed nią.
A tu teraz mamy taki casus: Byle 10-cio latek wiedział jak śmierdziała ta cała katastrofa w Smoleńsku, każdy, kto nie do końca padł ofiarą zmian mózgu wywołanych przez nadmiar TVN, lub pobytu w Londynie też wiedział, że to śmierdząca sprawa. Każdy też i wie, że oddawanie sprawy zaginionej kości psu pod nadzór to zły pomysł.
Każdy to mówił i każdy to wiedział i wie.
I czego oczekiwał nasz 'płemieł'? Że mu Rosjanie napiszą prawdę? Że dowiemy się jakichś faktów? Przyczyn?
Oczekiwał od panstwa, którego szefem jest oficer KGB, która to służba zajmowała się fizyczną eliminacją wrogów, rzetelnej informacji o przyczynach tej katastrofy?
Na debila Tusk nie wygląda, a knowania jego codzienne wskazują raczej na zwiększoną pracę umysłu, więc o co chodzi w tym wszystkim?
Najpierw z pokorą oddaje śledztwo OBCYM, potem broni każdej z tym związanej głupoty, a teraz, nagle rzuca raport na podłogę i wrzeszczy, że to bzdura??? Teraz wygląda na to, że "pojechał na Podgórz, w mordę dostał", ale się skarży! Bardzo niemęskie.

Panie Tusk, może lepiej by było wszystkim, gdyby pan po prostu powiedział, o co panu chodzi? Co pan usiłuje w końcu wykonać, bo na razie wygląda to na kompletny zanik logiki. Albo pan oddajesz Ruskim sprawę i łykasz co KGB wymajstruje, przyklepujesz, albo sam działasz. Nie działałeś, więc?
Chyba, że coś umoczone jest... wtedy dobrze sprawę "wysezonować", niech się wietrzy i znudzi, potem nagle pohuczeć, niech się wydaje, że jednak coś się robi, a potem znów upłynie pół roku, może rok?
A potem już i tak nikt nie będzie wiedział o co chodzi...
Dobre, KGBowskie wzory działań destrukcyjnych są jak widac przydatne przez dekady.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz