Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

wtorek, 26 lipca 2016

Problem uchodźców? Jaki problem?

Chyba już wypowiedziano miliardy słów i napisano miliony artykułów na temat problemów związanych z migracjami ludzi z krajów arabskich, które głównie skupiają się na pytaniu: "co robić?"
Wbrew pozorom, to nie jest wcale trudny problem, wszystko zależy od odwagi w podejmowaniu decyzji. O ile unijna klika nie posiada takich odważnych osób, to trzeba szybko ich zainstalować, albo gremialnie opuścić Unię i zbudować nową. To zresztą też wymaga odwagi, a okazuje się, że to towar deficytowy w dzisiejszych czasach.

Ale, do rzeczy:
1. Nie chcemy milionów uchodźców z krajów muzułmańskich w Europie. To fakt, osoby, które twierdzą inaczej są w mniejszości, więc reguły demokracji mówią im: "nie zawracaj głowy, lewaku".

2. Coś trzeba z nimi zrobić. Tutaj, główne rozważania kręcą się obok tematów: jak by ich zasymilować, wcielić, inkorporować w istniejące społeczeństwa Europy, co już jest głupotą. Bo czemu mamy to właściwie zrobić? Bo nam wypada? Bo jest jakiś nakaz, czy przykazanie? NIE MA! Przykazaniem, czy też "moralną powinnością" (wedlug ateistów) jest pomoc. A ona ma wiele twarzy, niekoniecznie trzeba zaprosić kloszarda do domu na kolację, żeby mu pomóc, nieprawdaż? Więc powiedzmy, że pomóc trzeba, ale w INNY sposób.

3. Jak? Skoro uciekają przed swoją bieżącą sytuacją, to stwórzmy im bezpieczną sytuację. Czy oni muszą być bezpieczni w Europie? NIE. Czy można ich wepchnąć do innego kraju arabskiego, dostatniego? To zależy jak i komu. Wepchnięcie milionów imigrantów do Arabii Saudyjskiej nie uda się, tym bardziej do jakichś Emiratów, czy Omanu. Z różnych wzgledów, ale bezkonfliktowo, to niemożliwe. Ale są inne miejsca na tym ziemskim padole...

4. Gdzie? Ano, jest takie wymarzone miejsce, które może przyjąć miliony ludzi, dać im bezpieczne lokum i schronienie. To miejsce to Sahara Zachodnia, obszar wielkości 2/3 Polski o zaludnieniu zaledwie 500 tys. Oczywiście, jest tam dużo pustyni, ale jest też kilkaset kilometrów wybrzeża, o lepszym klimacie. To terytorium nie ma właściwie przynależności, Maroko tam się wpycha, dawniej to była kolonia hiszpańska, terytorium powiernicze ONZ, żadne państwo. Jakieś plemiona koczownicze, oazy, małe miejscowości, jednak o dziwo, jak na pustnię, dosyć równomiernie rozłożone.

5. Jak, po raz drugi? Po prostu zająć ten teren! Powiedzieć Maroko - sorki, ale mamy tu ważniejsze sprawy globalne; przysłać 20 tysięcy wojska, zająć co trzeba i zacząć prace nad budowaniem nowego państwa.

6. Skoro "integracja" i całe to multi-kulti pieprzenie ma kosztować EU miliardy euro, to za te pieniądze (i tu, kraje Unii zrobią ściepę z ulgą) można zbudować imigrantom miejsce do życia. Miasteczka, podstawową infastrukturę, drogi, ujęcia wody, jakiś prosty przemysł, wszystko pod kontrolą i nadzorem speców z Unii. Niech tam jeżdżą na kontrakty nadzorować tworzenie nowego terytorium. Niech będą tam przez kilkanaście lat, jako nauczyciele, administratorzy, doradcy. Tym trzeba zarządzać z zewnątrz, z Europy i USA. Co do kosztów budowania, obecnie największym odbiorcą tanich materiałów budowlanych są właśnie kraje tropikalne, bo wystarczą tam lekkie konstrukcje z pilśni, elementów montażowych, które nie wymagają betonów, podpiwniczeń i skomplikowanych rozwiązań. To nie są wielkie koszty!

7. Kto tam ma się znaleźć? Wszyscy, którzy twierdzą, że uciekają przed opresjami, czyli nowi "uchodźcy". Tam będą mieć bezpieczną przystań. Jeżeli nie chcą, to jadą z powrotem, skąd przyszli. Równolegle, powinna pojawić się wielka kampania marketnigowa zachęcająca już mieszkających w Unii do przesiedleń, coś na kształt kampanii w 19 wieku w USA, kiedy tworzono w podobny sposób i z podobnych powodów Liberię, kraj "koncepcyjny", który niby się nie udał, ale jednak trwa do dzisiaj.

8. Jaka w tym trudność? Praktycznie żadna, poza ściepą na koszty. Główna trudność, to zaprezentowanie tego pomysłu na forum światowym, unijnym, oraz uzyskanie aprobaty. Aprobata wiąże się z wykazaniem członkom EU zysków/strat, co zilustruje dokonanie kilkunastu obliczeń, kwestia kilku dni analizy! Można dokładnie wyliczyć koszty inwestycji w to rozwiązanie problemu, również wykazać ewentualne korzyści. Główną korzyścią będzie to, że ćwierć Afryki i Azji nie wyląduje w Europie, co znając historię i "dobroduszność" Niemców nie zmieni się nagle w robienie z niechcianych ludzi mydła. Bo, pamiętamy, nie?

W podsumowaniu, mogę powiedzieć, że takie sprawy trzeba załatwiać szybko, zdecydowanie i bez lęku.  Głównym problemem Unii jest właśnie LĘK. Strach przed tym, co sobie ludzie pomyślą? A właściwie nie "ludzie", a raczej koledzy z klubu pobierania pensji za nic nierobienie. Bo to może nie wypada?
Wypada i zróbmy to, zanim nas zaleją obcy kulturowo ludzie. Jakby co, to zgłoście mój pomysł do UE, za małą opłatą zrobię im symulację kosztów i korzyści.

2 komentarze:

  1. Twój pomysł jest dobry, ale moim zdaniem tylko na pierwszy rzut oka. Jego realizacja wywołałaby wojnę domową w owej Saharze Zachodniej i to mimo jej słabego zaludnienia. W wojnie starliby się tubylcy z przyjezdnymi, szyici z sunnitami, Pakistańczycy z Afgańczykami, imamowie z długą brodą z imamami z krótką brodą.

    Nikt z Sachary Zachodniej mi nigdy krzywdy nie zrobił, więc mojej zgody na krzywdzenie Zachodniosacharczyków też nie ma. A w tym kontekście przypomniały mi się historyczne projekty sprzed 100 lat żeby nad Wisła państwo żydowskie tworzyć, bo i tak miliony Żydów tu już są...

    Ja mam inny odważny pomysł pomocowy dla Arabów w EU, do którego chętnie się ze swoich podatków dorzucę. Wyczarterujmy samoloty dla Irakijczyków do Iraku, Tunezyjczyków do Tunezji, Pakistańczyków do Pakistanu, Afgańczyków do Afganistanu i analogicznie Czeczenów do Rosji ;) itd... i zagońmy ich siłą do tych samolotów.

    Zawieźmy tych biedaków do domu. Niech go sobie odbudują na nowo, jak moi dziadkowie Warszawę po II wojnie, i będą z niego dumni. Zróbmy ze środków unijnych tygodniowe szkolenie dla każdego uchodźcy. Wyjaśnimy tam dlaczego lepiej pracować nad odbudową własnego kraju niż opierdalać się u kogoś.

    I żeby już więcej Europejczyk nie musiał jechać do Afryki kopać studnie, a Afrykańczyk do Europy deprawować się na socjalu.

    OdpowiedzUsuń
  2. To byłby fajny pomysł, gdyby ich odesłać do kraju w którym panuje pokój. Gdyby odesłać domniemanego uchodźcę do "domu" w którym strzelają, to taki numer nie przejdzie. To nieetyczne. To by oznaczało koniec uchodźctwa, azylantów niezależnie od kraju i zakątka świata. A co do wojny w Saharze? Gdyby zaczęli się lać między sobą, to lepiej niż gdyby to robili w Europie. Ludność miejscowa to jakieś grupy nomadów, też są muzułmanami i jeżeli by chcieli, to przecież mogą pracować w tych fabrykach, czy mieszkać w tych mieszkaniach. Oni się religijnie, ani etnicznie nie różnią tak bardzo od siebie, to też zaleta, nie chcemy wysłać Arabów do Paragwaju! Wiem, że to na pierwszy rzut oka trudne, albo niewykonalne, ale tak nie jest.

    OdpowiedzUsuń