Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

środa, 26 lutego 2014

Radek i kolumna Zygmunta

Dawno temu, pacholęciem będąc, czytałem zbiór nowelek Wiecha (dla młodszych - to taki warszawski pisarz-jajcarz) i zetknąłem się wtedy z pojęciem "sprzedaży kolumny Zygmunta". W którymś z opowiadań lokalny cwaniak opylił gościowi z "prowincji" pomnik rzeczonego monarchy, co oczywiście było bardzo śmieszne, bo nic tak nie cieszy jak cudza głupota.

Ostatnio nie mogłem oprzeć się pewnemu deja-vu śledząc wydarzenia na Ukrainie, a to za sprawą naszego "od Taliba do ministra" Radosława S.
Czemu? Ano, chłop w pewnym sensie pohandlował kolumną Zygmunta tylko, że tutaj sytuacja była odwrotna, to kupujący zrobili handlarza w bambuko.
Na czym polega ten greps: otóż, Radosław Sikorski wezwał do rokowań "strony" i pod groźbą mordów i czegoś tam może jeszcze osiągnął ich konsensus, czyli wyższą formę zgody. Tylko że... j.e. Janukowycz, mentalnie już żegnał się z urzędem, swoim zoo, żaglowcem i sraczem z Bizancjum, więc nie miał już zbytnio ani ochoty, ani predyspozycji do jakiegokolwiek rządzenia. Podobnie, po drugiej stronie, zasiedli i podpisali co tam mieli podpisać jacyś "reprezentanci" buntowników, ale nikt ich nie umocował do bycia reprezentantami, więc kiedy jeden z nich, pan Kliczko powrócił na "Majdan" żeby obwieścić triumfalnie epokowy konsensus i wiktorię usłyszał jedno wielkie SPIERDALAJ, tyle że po ukraińsku. 
Umowę zawarto więc między niechcącym, a niemogącymi, przy aktywnym wsparciu niewiedzących.
To bardzo ładna konstrukcja, myślę, że nadaje się do jakiegoś kompendium idiotyzmów polityki międzynarodowej jako wzorzec bezproduktywności działań.
Łagodnie mówiąc. 
Cóż, jak się nie ma czasu, przerywa urlopy, zmuszonym się jest do peregrynacji w jakieś niebezpieczne i nieatrakcyjne miejsca, to łatwo o błąd. Człowiek po prostu chce się wyrwać; śpieszy się! No i wtedy, jak to się mówi, daje dupy. Błądzi. Wtapia.

Nasz minister właśnie to wykonał, pohandlował kolumną Zygmunta i zrobił z siebie idiotę. Na cały świat!
Wydawało by się, że rząd nie powinien zbytnio eksponować tego niemiłego wydarzenia i szybko zagrzebać to medialnie. Który rząd chwaliłby się idiotyzmem i naiwniactwem? No, jak to który?... NASZ!
Właśnie płyną już w mediach peany o wielkości Radosława S. i jego mistrzowskim zagraniu! Już ktoś bąknął coś o... Noblu... Już Kaczor przebrzydły dostał za swoje, bo "zazdraszcza" i "nic nie robi"!
I tym się różnimy od innych nacji. My potrafimy być dumni kiedy ktoś nam opyli kolumnę Zygmunta. Nie tak dawno temu Ruscy dali nam całkiem duży raport o pewnej katastrofie i to zupełnie za darmo. Był bardzo przydatny, to czemu nie kupić kolumny?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz