Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Unia, czy nie?

No, to jaka ta Unia jest?

Odpowiem talmudycznie - to zależy.
Jak to?!

To niby skomplikowane, ale nie aż tak. Czasem człek się gubi, bo niby samo zło z tej Unii przypełza, ale czasem nawet jej krytycy optują za nią? Czemu tak jest?
Chodzi o pomieszanie dwóch spraw:
1. Koncepcji Unii
2. Tego, czym jest obecnie

Otóż, Unia nie powstała w momencie naszego przystąpienia. Unia to stara "Unia Węgla i Stali", a potem jako bardziej ugruntowany i większy twór EWG, czyli Europejska Wspólnota Gospodarcza. Cierń w oku Sowietów, którzy bezsilnie usiłując skopiować sukces tejże wymyślili twór pod nazwą RWPG, co Polacy od razu rozszyfrowali jako "Rosji Wszystko, Polsce Gówno".
I mieli rację!
W tamtych czasach Unia, to była gospodarka. Rozwój. Ekonomia.
Ale czasy się zmieniły. Większa Unia, więcej państw, większe różnice. Większy zakres ingerencji w politykę.I zaczęła się jazda. Wkradł się chaos. Różne typy spod ciemnej gwiazdy zaczęły obsiadać rosnące urzędy. Maoistyczne i lewackie szuje zadekowały się na intratnych posadach, a z czasem zaczęły zabierać głos. Sterujący Unią technokraci, którzy znali się na gospodarce, ale nie na społeczeństwach i manipulacjach nie potrafili się zorientować, co się dzieje?
To bardzo częsty mechanizm, kiedy idea zostaje zbastardyzowana... To jak gruchające małżeństwo, które po latach przeradza się w toksyczny związek nienawidzących się osób.

I z tym mamy do czynienia. To nie Unia jest zła i jej koncepcja. Problem to lewackie gówno czerpiące z niej kasę, ale i niszczące jej cele. Bo cel Unii, z polepszenia bytu jej członków zmienił się na regulację życia w każdym aspekcie w kierunkach, które kreślą jacyś szemrani pedofile i lewacy.
I oto chodzi. Nie chodzi o koncepcję Unii, a o to czym jest dzisiaj.

Więc skoro mamy z tym do czynienia to co myśleć w sprawie Ukrainy?

Po pierwsze nie myślmy o Ukrainie, myślmy o sobie i naszym interesie.
Pamiętając Wołyń, mam wielką chęć "odegrania się" na Ukrainie za te nieukarane i wstrętne mordy na tysiącach Polaków. Nie zapomnimy im tego jeszcze długo, ale nie o to chodzi. Zablokowanie im "za karę" UE będzie karą tylko dla nas, bo:
1. Przybliży nam Rosję, tak jak jest to w przypadku Białorusi. Umówmy się, to jest protektorat o pozorach państwa. Granica Unii będzie wciąż 10 km za Przemyślem, zamiast za Donem.
2. Nie będzie otwartej granicy, swobodnego ruchu, choćby i wycieczek szkolnych do Lwowa, Stanisławowa, czy do innych miejsc, co może zaakcentować nasze prawa i historię tych miejsc.
3. Chyba najważniejsze: Języczek wagi wpływów wewnątrz Unii nie przeważy się; nie wpłynie 50 milionów nowych ludzi, o poglądach na świat podobnych do naszych. Sami Polacy i nasze 36 milionów to za mało, robią z nami, co chcą. Ale z zastrzykiem ukraińskich głosów to co innego, nasza "słowiańska" obecność zacznie odgrywać jakąś rolę. Razem będziemy mieć tyle ludzi co Niemcy, zaczniemy coś znaczyć, bo dziś, nawet z Czechami, Słowakami, i Chorwatami czy Słoweńcami, mało nas.

Więc o to w tym wszystkim chodzi. Unia jest na dzień dzisiejszy faszyzującym, lewackim bagnem, ale może być czymś innym, lepszym.
Rosja, jest bagnem i będzie nim, aż do swojego upadku, który szykuje się jej całkiem wkrótce. Lepiej nie trzymać z upadającymi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz