Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

wtorek, 7 czerwca 2011

Dieta Muniego 2

OK, let's get it.
Dla krótkiego podsumowania: 7 kg w 3,5 miesiąca (po dokładnym sprawdzeniu). Jest cały czas lekka tendencja spadkowa, co może oznaczać TRWAŁE pozbycie się ok. 20kg w ciągu roku.
Nie, nie w tydzień, okej?
Oczywiście, JA nie potrzebuję zrzucić dwudziestki, ale jeszcze 5 będzie w sam raz.
Ale może ty?
Założenia są proste. Wyjściem jest dieta białkowa, ale mocno zmodyfikowana. Wychodząc z metody Pareto, ograniczasz 20% rzeczy, które odpowiadają za 80% twojego sadła. Więc nie wszystko. Mając 50 ograniczeń narażasz się na to, że któreś tam złamiesz, czy naruszysz, i od razu "pójdziesz w tango", jak ten załamany alkoholik po jednym piwku.
Ja, w swojej diecie, praktycznie wyeliminowałem kilka rzeczy:

  • chleb - w 90% (raz na tydzień zjem 2 kawałki vasy, to wszystko)
  • makaron - jw. raz na dwa tygodnie zjem coś z makaronem, ale niedużo.
  • kartofle, frytki i dania pokrewne, chipsy, junk-food - kasacja 100%.  :(( frytek mi żal...
  • ryż - praktycznie nic
Ponieważ nie jem chleba, nie smaruję go. No to:
  • "rama", albo masełko idą precz
  • cukier - praktycznie w 100% wyeliminowany - nie słodzę nic. Herbaty z cytryną nie piję, bo to bez cukru jest najgorsze, taki kwasior. Kawę piję białą, to trochę ją łagodzi.
  • oczywiście słodyczy nie jem, ale i specjalnie nie lubiłem. Raz na tydzień zjem lody, albo jakiś kawałek czekolady (gorzkiej)
  • nie jem pizzy
  • nie piję PIWA! zero!
A co jem? Całą resztę! 
Mięcho (w stu postaciach, ale nie kotlety w panierce), kabanosy, kiełbasę lisiecką, szynkę, ser żółty, fetę, jajka, robię sobie takie "rulony serowo-szynkowe" i wcinam, warzywa surowe (ogórki, pomidory), niektóre owoce (czereśnie, itp).


Co piję z %?
Wino białe, wytrawne, albo w ostateczności pół-wytrawne. Ile chcę:)
Wodę czasem też ;) tzn. dolewam do winka i rąbię tak zwane "spritzery".
Wódzia i żadne drineczki nie wchodzą w rachubę.

Raz na dwa tygodnie trochę luzuję reżim, ale tylko na dzień, no i bez wygłupów.
Teraz liczę na kolejne -1,5 kg, przed wakacjami.

A jak to się potoczyło dalej, zobacz na "update":
http://xiezyc.blogspot.com/2012/01/dieta-muniego-3.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz