Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

poniedziałek, 28 listopada 2016

Dobra zmiana u państwa Glińskich

Od kilku dni obserwujemy jak prof. Gliński, który kiedyś nawet miał zostać premierem, usiłuje rozwiązać odwieczny dylemat: "Jak zjeść ciastko i mieć ciastko?" Albo inaczej: "Jak brać udział z całego serca w dobrej zmianie, ale żeby ta dobra zmiana nie była zbyt dobra i nie wszędzie."
Ostatnio dziennikarze zaczęli drążyć temat przeróżnych fundacyjek i organizacji pozarządowych - pożeraczy grantów i darowizn, w dużej mierze pochodzących od państwa. Nie trzeba było dziennikarzom specjalnie się namęczyć, żeby zdobyć dane wskazujące na to, że wiele z nich to fabryki wypracowania pensyjek i gniazdka do ciepłego trwania i grzania się przy piecu z palącą się kasą. To nie jest na świecie nic nowego - fundacje, czy organizacje charytatywne często są formą biznesu, pewna część przychodów trafia do statutowych beneficjentów bo musi, a reszta do kieszeni. No, bo koszty, wiadomo, pensje, jakieś wydatki,czynsze, reprezentacja, usługi prawne i rachunkowe, kawa i ciastka... czasem, kiedy dobrze się postarają, to do odbiorcy trafi 5% kasy, a reszta zostaje przy "dobrodzieju". I tak samo dzieje się u nas. Jednak nie wszyscy tak robią. Pytanie, czy można te organizacje porównywać pod względem ilości kasy zużytej do "wewnątrz" versus "dla odbiorcy celowego"? Oczywiście, że tak. I tu wracam do prof. Glińskiego. Kiedy dziennikarz usiłował wykazać mu różnice w EFEKTYWNOŚCI kosztowej działań, obruszył się, że tak nie można oceniać.
 
Bo są różne rzeczy.... blabla... uwarunkowania...blabla...zawiłości... i generalnie "nie da się". I jeszcze opieprzył dziennikarza, że się nie przygotował! Że jest w TVP jakaś nagonka, populizm, powierzchowność. Zakrzyczał fakty.
A ja panu profesorowi powiem, że da się tak oceniać i właśnie tak to się robi.
Jak ocenić efekty pracy fabryki? Bo ma zysk. Jak ocenić, czy Burek dobrze broni domu? Po ilości podartych gaci na dupach złodziejaszków. Po czym poznać efektywność liceum? Po ilości późniejszych studiujących. I tak, efektywność fundacji, czy organizacji pozarządowej można i trzeba ocenić przez współczynnik kasy przekazanej na cel statutowy w porównaniu do "kosztów własnych". I dlatego fundacja otrzymująca 30 milionów przychodu, a zużywająca na pensje 17 milionów to spalarnia kasy i fabryka etatów, a nie żadna fundacja. To geszeft i przystań dla pierdzistołków. To biznes. Jak najbardziej, należy przyjrzeć się ich finansowaniu ze źródeł samorządowych, czy państwowych, bo tam są nasze, podatników pieniądze.
Tak się dziwnie składa, że żona prof. Glińskiego też pracuje w takiej "organizacji pozarządowej" gormadzącej fundusze na szczytne cele, a przy okazji spalającej na "koszty" połowę otrzymanej kasy. No i chłop przeprasza teraz cały świat, a zwłaszcza wszystkie inne żony, córki, i krewne innych znanych polityków pracujące biurko w biurko z panią Glińską. I z tego co wiemy, pokojowo koegzystując. Chyba dobra zmiana właśnie zakończyła swój bieg u państwa Glińskich.
Chyba czas uwolnić profesora z nurtu polityki PiS, bo jak widać nie ma zapału żeby coś naprawdę zmienić i myśli "po staremu", czyli, żeby tylko nam i naszym znajomym (nie ważne skąd są i co głoszą) nic się nie stało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz