Polecany post

Holandio, płać i płacz!

Teraz Holandia to już Niderlandy, czyli „ziemie nisko leżące”. Może nawet za nisko? Od stuleci świat zachwyca się pracowitością Holendrów (N...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 października 2013

Smoleńskie kierki

Każdy chyba pamięta karcianą grę w kierki. W jednym z jej rozdań, celem było wyzbycie się wszelkich kierów z ręki.
Różne były taktyki żeby się ich pozbyć, ale zawsze opierały się na udawaniu, że się czegoś nie ma, a miało. Albo na zaskakujących "impasach". Można powiedzieć, dowalić komuś do niewinnej czwóreczki pik króla kier to było coś.

Przypomniałem sobie o kierkach, kiedy goście z ekipy Laska (a może on sam, bo tak naprawdę jego zespół to jakieś cienie) zaczęli wykładać swoje "kiery" czyli foty brzozy. Z niewiadomych względów, nie znalazły się one w żadnym z raportów, ale są. Są i TERAZ można je pokazać. Hej, prawie jak król kier, w końcu dojrzewa, żeby go komuś wjebać.

Nagle brzoza ma w sobie odłamki, które mają coś oznaczać. Brzoza bowiem na przestrzeni miesięcy stała się kluczową smoleńską kartą przetargową, kto ją lepiej zbada, zmierzy, omówi, ten ma przewagę w odpowiedzi na pytanie o przyczynę katastrofy. Ale, zaraz, zaraz... co ma do przyczyn katastrofy BRZOZA? I czemu to ma być brzoza, a nie świerk, czy inna wielka olcha koło sklepu z częściami samochodowymi?

Czy to nie kolejna karta, wyrzucana by przygotować teren pod triumfalne okazanie innych, dotychczas tajnych fotek? I przed kim były tajne, przed narodem? A dzisiaj już naród dojrzał, czy o co chodzi?

Poprzez kilkumiesięczny festiwal brzozowy odeszliśmy wszyscy od pytań podstawowych, a to są dużo ważniejsze pytania od tych, czy brzoza była pancerna, czy nie. Jeżeli samolot spadał i ulegał katastrofie, to na pewno nie przez brzozę, chociaż mogła się znaleźć na jego ścieżce destrukcji.

Pytania główne, które już jakoś są zapomniane, a dużo ważniejsze od tej brzozy - piątki kier:

1. CZEMU POMIMO KOMENDY DWÓCH PILOTÓW "ODCHODZIMY" SAMOLOT SIĘ ZNIŻAŁ?
2. CZEMU NA BAGNISTYM TERENIE NIE MA KRATERU, ANI NAWET DOŁU PO UDERZENIU SAMOLOTU?
3. CZEMU WYPAROWAŁ KOKPIT? W LOCKERBIE PO UPADKU Z 10 KM KOKPIT BYŁ TYLKO DO POŁOWY SPŁASZCZONY.
4. CZEMU DANE DOTYCZĄCE "BECZKI" NIE SĄ POPRAWNE?
5. DLACZEGO NIKT NIE ZROBIŁ PROFESJONALNEJ ANALIZY "FILMU KOLI"? TO PRZECIEŻ SKARB.
6. DLACZEGO NIKT NIE POPROSIŁ NATO LUB USA O ZDJĘCIA Z SATELITY???
7. DLACZEGO NIKT NIE ZIDENTYFIKOWAŁ KONKRETNIE CZĘŚCI PODOBNO WBITYCH W BRZOZĘ?
8. KTO, KONKRETNIE, ZADECYDOWAŁ, ŻE SAMOLOT GŁOWY PAŃSTWA I ZWIERZCHNIKA  ARMII CZŁONKA NATO BĘDZIE REMONTOWANY W ROSJI?
9. I CZEMU TEN KTOŚ JESZCZE NIE SIEDZI?
10. KTO WYSŁAŁ SŁYNNEGO SMS-A 15 MINUT PO KATASTROFIE OBARCZAJĄCEGO WINĄ PILOTOW?
11. I CZEMU TA BLADŹ JESZCZE NIE SIEDZI?

Najważniejsze są 1 do 5, ale nawet samo pierwsze, wystarczy.
Poprzez zabawy z bieriozką straciliśmy "focus", daliśmy się wpieprzyć w grę w kierki, w której przeciwnik ma nieskończoną liczbę kart, które może użyć w dowolnej chwili i w dowolny sposób.

Powróćmy do pytań początkowych, brzoza jest na końcu.

czwartek, 24 października 2013

Percepcja bacy Laska

"Hej, na wysokiej tyrni
cosik tam się cyrni...
Heeej, cy to kupa gnoja,
cy dziewcyna moja?"

Kiedy słuchałem wczoraj i dzisiaj tego, co mieli do powiedzenia "Laskarze", oraz zaprzyjaźnieni z nimi funkcjonariusze mediów w temacie nowych ustaleń dotyczących katastrofy smoleńskiej zaraz przypomniała mi się powyższa zwrotka ilustrująca trudności z percepcją faktów pewnego bacy.

Jak stwierdził prof. Ciszewski z Uniwersytetu Georgia analiza zdjęć satelitarnych z 5.04.2010 wskazuje, że już wtedy słynna brzoza była kaputt. Złamana. Oczywiście pokazano zdjęcia, zbliżenia, kąty, wykresy, całą tę trygonometrię lokalizującą drzewo. Profesjonalna prezentacja.

Dla obozu rządzacego i "zespołu retuszującego" Laska wygląda to już dużo poważniej od innych kontr-dowodów na raport Millera; tutaj "nic się nie da zrobić". O ile zdjęcia pochodzą na 100% z piątego kwietnia, to wszystkie dywagacje o beczkach, destrukcji samolotu wskutek spotkania tejże brzozy są bez sensu, czasu nie potrafi cofnąć ani pan Lasek, ani Miller, Klich, Anodina, ani Tusk, czy nawet sam Putin.

I teraz zaczyna się część komediowa. Goście, którym zajęło 3 lata zmierzenie brzozy, zresztą z perypetiami, (przypomnę, nieszczęsne drzewo miało być złamane najpierw na wysokości ok 5 m, potem 7,7m, a dopiero na końcu "badań" wyszło 6,6m) nagle mówią: Nie, to nie jest prawda! To nie drzewo - to... śmieci! Dobre, nie ma co! Akurat, że to nie są żadne śmieci to widać nawet na zdjęciu ze zrzutu ekranowego. No, ale baca Lasek twierdzi, że on widzi śmieci, może ma jak ten baca, wątpliwości, może to jednak kupa gnoja? Taka... rozgałęziona? No, bo chyba nie "dziewcyna jego"?


Drugi dowcip w dowcipie polega na kwestii czasu reakcji sławnego zespołu trepów-naukowców. Otóż zmierzenie słynnej brzozy zajęło im 3 lata, natomiast orzeczenie, że obraz na zdjęciu przedstawia... kupę śmieci, a nie złamane drzewo zajęło im około... 6 godzin. Czym oni analizowali te zdjęcia? Czy dysponują IDENTYCZNYMI zdjęciami? Od kogo je mają i czemu nie ma o nich słowa w żadnym raporcie? Co spowodowało tak błyskawiczne działania? Nie potrzeba im teraz pół roku na skopiowanie plików, itp?

Ale, jako, że komedia ta naprawdę jest przednia, mamy trzeci dowcip: członek (co brzmi dumnie) komisji, pan Łojek stwierdził, że przecież najlepiej spytać o to kiedy brzoza poległa... właściciela działki! I tu mam już dwie "dopowiedzi", obydwie wykrztuszone w paroksyzmie śmiechu; pierwsza to: "to spytaj się, KURWA chłopie, spytaj! Już 4 lata będą wkrótce!"
A drugie... a czemu pytać właściciela działki, skoro nikt nie pyta 27 świadków, którzy zeznali, że słyszeli/widzieli wybuch?
Skoro profesor Binienda i inne autorytety są nikim dla ekspierdów Laska, to co im da pytanie jakiegoś działkowicza spod Smoleńska?! On może powiedzieć cokolwiek, to obywatel Rosji, a tam jest kraj, gdzie dwie głupie piczki za piosenkę antyputinowską dostały po 2 lata łagru! No, ale pan Łojek może pytać, czemu nie?
Jak to było w pewnym filmie: "Na głupie pytania, głupia odpowiedź", ten film ma 40 lat i nikt nie przyswoił przesłania chociaż widziały go miliony...

Wracając w posumowaniu do łączonej tematyki piosenek i wątku śmieci od razu przypomniało mi się więcej, to pewien zaśpiew z rajdów studenckich. Można powiedzieć, że to prorocze wersy:

"Ja myslałem, że to gówno,
ja myślałem, że to ŚMIECI,
a to sowieci, sowieci..."

I tu ma pan odpowiedź, panie Lasek!

poniedziałek, 11 lutego 2013

6,66 m

Czy ja jestem genialny, czy tylko nasi eksperci są granicznymi debilami?
Okazało się, że mój niedawny wpis (pod spodem), w którym posługiwałem się fotografią i w 15 minut oszacowałem wysokość złamania brzozy na 6,6 m jest potwierdzony dzisiaj przez szacownych prokuratorów:
http://wiadomosci.onet.pl/temat/katastrofa-smolenska/brzoza-w-ktora-uderzyl-tu-154m-zlamala-sie-na-wyso,1,5418012,wiadomosc.html

No, co ja mam powiedzieć? Trzy lata im to zajęło...
Już im niemożność beczki w pół godziny rozrysowałem i rozpisałem, teraz ustaliłem im wysokość złamania...
Tak myślę, że gdyby dali mi 50 patyków i trzy tygodnie to bym im wyjaśnił tę katastrofę:))).

Ale, aż się nóż w kieszeni otwiera na to, co ta banda wyprawia... Co za matoły!


niedziela, 10 lutego 2013

Ilu Polaków trzeba, by zmierzyć brzozę?


Wszyscy pamiętają słynny kawał o milicjantach, który był tylko poprawionym kawałem o Polakach, czyli Polish joke:
"ilu trzeba Polaków, by wkręcić żarówkę? Itd..."
Ktoś powie, że to przejaskrawiony, etniczny i chamski greps. Zwłaszcza, że to o takim zdolnym narodzie, jak nasz. Jednak, to co się dzieje wokół katastrofy smoleńskiej, czego nie można już zwalić na czapkę komuny, która była durna, chmurna ale władcza, sprawia, że zastanawiam się znów nad pewnym, że tak powiem "deficytem inteligencji" wśród różnych ważnych osób w państwie.

Przez trzy lata, "eksperci" dwóch krajów bazowali wiele ze swoich karkołomnych obliczeń i wniosków na fakcie, że słynna brzoza przy Smoleńskim lotnisku jest złamana na pewnej wysokości. Do tej pory było to 5 lub 5,5 metra. Ktoś powie, skąd ta półmetrowa różnica? Jak by to powiedzieć... skoro genialnie podsumował prace nad katastrofą Edmund Klich "jak walnęło, to się urwało", można założyć, że pomiary i szacunki są równie liberalne i nieskalane jakąś tfu, techniką. Ale było to około 5m i już.
Mijały lata...
A tu nagle BOMBA! Nie 5 metrów, a 7,70!!! Pomyłka o 50%! No, ale zaraz, jaka pomyłka? Żeby się pomylić, to trzeba coś zrobić, a skoro nikomu się nie chciało zmierzyć tego drzewa, to pomyłki nie ma! Ktoś by pomyślał, "jak to? Przecież można to zmierzyć choćby smartfonem?" No można, ale po co? 5 jest równie ładną liczbą jak 7,7, a co ma wyjść i tak wyjdzie, już dzisiaj Graś mówi, że "przyczyną nie było uderzenie o brzozę, a zbyt niskie zejście samolotu".
Bardzo sprytne, bo za każdym razem, kiedy samolot rozpieprza się o grunt, przyczyną tegoż jest zbyt bliskie zejście, nie da się uderzyć będąc daleko nad gruntem... ale czemu do tego "zejścia" doszło?
Czasem to brzoza, czasem bomba, czasem awaria, a czasem pół litra bimbru w ostatni dzień pracy kontrolera... Co mnie uczyć pana Grasia i innych Lasków-cieniasków.
Natomiast zaciekawia mnie fakt, że przez 3 lata nikt nie powiedział komuś tam, jakiemuś choć pracownikowi konsulatu, żeby zmierzył tę cholerną brzozę? To zakrawa na kpiny. I że te tuzy prokuratorsko-inżynierskie, te komisjanty pułkownicy, nie wpadli na to?
Ja pokażę wszystkim jak łatwo to zrobić, nawet nie ruszając dupy spoza kompa:
Oto słynne zdjęcie (jedno z nich):


Jak widać w przybliżonej odległości co brzoza stoją oparte o krzaki drzwi. Większość drzwi ma proporcje 90x200, czasem trochę odbiegają, ale na ogół wysokość to 2 metry. Wystarczy porównać proporcje i wychodzi, że stosunek wysokości pnia do wysokości drzwi to 3,3:1, czyli pień słynnego drzewa ma 6,6 metra. Zajmuje to około 15 minut. I założę się o pieniądze, że jestem bliżej od tych nowo-odkrytych 7,7 metrów.
Jeżeli ktoś jest ambitniejszy, to są zdjęcia tejże brzozy z zapalonymi pod nią zniczami. Są to znicze z Polski i można sobie taki znicz zmierzyć w sklepie, porównać, okazuje się, że wychodzi podobnie. A może jest jakieś zdjęcie kogoś obok drzewa, kto wie ile ma wzrostu i nie jest to informacją niejawną... też można porównać i obliczyć...
Czy mogę dostać za to jakieś pieniądze? Nie zaoszczędziłem na delegacji PAN-u, Instytutu Miar i Wag jakichś tysięcy? Czy ja robię tu za pieprzone Ministerstwo Oświaty?!?!

Skala głupoty i chamskiej ściemy w tym wszystkim, co dotyczy Smoleńska, jest porażająca.
Żeby po trzech latach nagle stwierdzać odkrywczo, że coś, co było do tej pory kluczowe, stoi w polu i każdy może tam podjeść, jest niezmierzone przez 3 lata, to ja się pytam: "Ilu ekspertów komisji Millera trzeba, żeby wkręcić żarówkę?" Bo może oni po ciemku pracowali i stąd te problemy?
No to, do ciemnicy, ciemniaków!

wtorek, 23 listopada 2010

Zdrajcy, czy głupcy?

Onet podał, że w związku z kompletną zmianą zeznań kontrolerów lotów w Smoleńsku zachodzi, co poniżej:

"W piątek wojskowi śledczy ogłosili, że zgodzili się na prośbę Rosjan i zdecydowali, że zeznania nie będą traktowane jako dowody w śledztwie. Dowodami stały się za to protokoły zeznań kontrolerów później dosłane z Moskwy."

Czy my żyjemy w jakimś państwie na Karaibach? Jesteśmy republiką na miarę 19.wiecznej Ameryki Południowej?
Czy oni po prostu nie widzą, jak to wygląda i jaka mikra jest ta uległość, służalczość i demolowanie wizerunku kraju, który im płaci pensje?????!!!!
Wkrótce chyba trzeba będzie zacząć nawoływać do rewolucji!
Nie mogę doczekać się na IV RP :))
I może na jakiś okazjonalny stryczek?

sobota, 2 października 2010

małe, niewinne niedociągnięcia

Jest taki bardzo szacowny i respektowany gość z Rosji, Sergei Amielin, który ma dzisiątki zdjęć zrobionych zaraz po katastrofie i różne takie "dodatki", opracowania. Wygląda na zapaleńca i hobbystę, który usiłuje jak najlepiej zrekonstruować to, co się zdarzyło 10.04.2010.
Dziesiątki ludzi piszą mu, "dzięki Sergei, great job, świetne, rzetelne, tak musiało być!"
Tysiące odwiedzin na jego stronach w Picassie.
A ja jemu skażu - eto jerunda! (czyli bzdury)
Popatrzcie na jeden ze słynniejszych obrazków wygenerowanych przez S.A. i moje dopiski:

Jakoś nie chce mi się wierzyć, że ktoś tak mocno "wgryziony" w temat robi takie dziwne pomyłki.

piątek, 1 października 2010

"To ja, to ja, ja brzoza..."

"To ja, to ja, ja brzoza... proszę przyjdź, przytul mnie, ja czekam..." jak śpiewała do "graba" telegrafistka w "Czterech Pancernych".

No i wzywała, wzywała, rosła tam, czekała i przytuliła ta brzoza.

ALE...

Jak widać na obrazku, słynna przyczyna beczki 70 tonowego TU 154 nie wygląda imponująco.

Wygląda na dosyć zmurszałe, stare drzewsko, widać, że drewno nie jest zdrowe.









No i jakby to powiedzieć - jest ŚCIĘTA.

Więc co ją ścięło, skoro podobno to ona ścięła skrzydło, a nie na odwrót?

Bynajmniej nie mówię, że samolot jej nie dotknął, o nie.

Ale mówię, że jest to zbyt mikra przyczyna do takiego piruetu 70 tonowego samolotu, a żeby było lepiej, skoro jest ścięta na wys. ok 4-5 metrów to jak samolot o rozpiętości 37,5 metra w ogól MÓGŁ wykonać beczkę???

Musiałby pomimo zderzenia z obiektem stałym podnieść się o kilkanaście metrów (15-20), co jest niemożliwe. Inaczej się nie da.


Więc jak zwykle - coś się kupy nie trzyma i brzoza, owszem, dostała od "graba" popalić, ale na pewno nie była przyczyną takiego spektakularnego upadku.

"Go, figure", jak mówią Jankesi.