Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

wtorek, 10 lutego 2015

Nihil novi - Rosja i my

No, nic nowego! Ktoś powie, -Jak to? Przecież same nowiny! Rosja, Ukraina, Europa, wojny, kryzysy, idzie nowe, wraca stare, niewiadoma za zakrętem..."
Oczywiście, to racja, ale... czy coś w tym nowego?
Weźmy na tapetę taką Rosję. Czego właściwie można oczekiwać po chorym na marskość wątroby psychopacie z kompleksem parweniusza, w dodatku uzbrojonym po zęby? Czy można się dogadywać z psycholem? Oczywiście nie. Kto w ogóle naiwnie wierzy, że kolejne "zawieszenie broni" na Ukrainie przetrwa choć kilka tygodni? Nikt nie wierzy, a najbardziej nie wierzą ci, którzy je ogłaszają i o nie zabiegają. Rozwinął się już cały wschodni rytualizm teatru kabuki w którym każdy wie, co i kto zaraz powie, czy zaśpiewa, ale nie wypada wyjść przed zakończeniem.
Więc czekamy na to "zakończenie", pytanie tylko, co w nim dla nas będzie?
Ponieważ jednak mamy miejsce w szeregu wyznaczone i nikt z naszych "elit" nie podskoczy, więc nikt nawet nie usiłuje bąknąć: -co w tym wszystkim może wpłynąć na nasz kraj? Czego MY - POLSKA, oczekujemy?
Patrząc na jowialną twarz naszego "misia-jeden" i na te inne ryje obżarte fondue i ośmiorniczkami widzimy od razu, że od nich niczego nie usłyszymy, bo to tylko chłopcy na posyłki.
Za to każdy może sobie wyobrazić, znając historię i pamiętając, że to NIC NOWEGO, jakąś ścieżkę działań.
Po pierwsze - należy popierać zbrojenie Ukrainy i jej powiązanie z Europą. Czy wkurzymy tym Rosję, czy nie - nie ma znaczenia. Oni nie działają na zasadzie rewanżu za dobre uczynki. Oni to mają gdzieś. Jeżeli chcą wrócić do Kalisza i Wieruszowa (tak, tak, byli tam ponad 100 lat!) to spróbują i podlizywanie się do niczego nie doprowadzi.
Natomiast każdy zniszczony na Ukrainie ruski czołg na pewno nie wjedzie do Polski. Każdy zastrzelony w Donbasie Kałmuk nie pojawi się w desancie pod Warszawą. Każda wystrzelona w ukraiński cel rakieta, nie poleci na Lublin, czy Łódź, każdy rubel wydany przez Kreml na awanturę ukraińską już nie będzie wydany na awanturę polską! To możemy zrobić i to też nic nowego. Popierajmy wrogów naszych wrogów - proste jak drut - pamiętając, że wróg największy to Rosja. Ale i popierajmy słabszych, tak zresztą wypada! Kto nie czytał Chłopców z Placu Broni, powinien przeczytać, to ponadczasowe.
Więc czekajmy aż ten misio alkoholik zdechnie na marskość, albo zapije się, czy też rozwali go sraczka - rewolucja. Długo nie trzeba czekać, byle przetrwać rok, może dwa... to szybko idzie, gdzie nie ma leków, choroba się nie zatrzyma.  Niedługo wpadną w konwulsje i wtedy będzie niebezpiecznie, to nic nowego oczywiście, wiemy, że tak będzie. Wtedy trzeba to bardzo sprytnie przetrwać.
A to, czy inne równie psychopatyczne państwo, które jeszcze niedawno robiło z ludzi mydło, a dzisiaj pretenduje do roli "lidera Europy" ustali jakieś ramy bezsensownego "rozejmu", nie ma znaczenia.

4 komentarze:

  1. Zapominasz, że Polska nie ma czym wspomagać ukraińskiej armii. Nasza armia dużo to ma tylko oficerów. Wyszkolonych żołnierzy brak, z wyjątkiem tych paru tysięcy, którzy byli w Iraku w Afganistanie. Wojna jest prawdopodobna i Polska dostanie w niej mocno w dupę.

    yry

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ludźmi, rety! Żadnych żołnierzy, których i tak mamy co kot napłakał. Dać im wsparcie logistyczne, broń ręczną i lekką, informatykę/informację (o ile mamy, haha) sprzęt transportowy, jakieś SKOTy, kamizelki kuloodporne, może medyczne wsparcie. Ale nic "osobiście".

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie takie proste. W dzisiejszych czasach nie wystarczy przekazać sprzęt. Sprzęt, który każdy potrafi obsłużyć (kbk ak itp.) to może w Afryce kogoś ucieszy. Coś skutecznego przeciw Rosji wymaga oprócz zaawansowanego sprzętu wyszkolonych ludzi do obsługi. Sami ledwo to mamy i to w niewystarczających ilościach.

    Nie wiem dlaczego z naszej informatyki wojskowej się śmiejesz, bo tu akurat tak bardzo źle nie jest.
    http://niebezpiecznik.pl/post/polacy-z-abw-skw-mon-u-oraz-cert-pl-zwyciezyli-w-cwiczeniach-nato-dot-atakow-internetowych/
    Ale akurat w tej dziedzinie z Ukrainą nie wolno dzielić się wiedzą - zbyt dużo KGBowców w ich armii.

    Pozostaje medyczne wsparcie. Ale to niewiele zmieni.

    Ruska propaganda nie szczędzi środków i jebie spaślakom na Zachodzie we łbach. Niestety skutecznie. Tu bym raczej próbował uderzyć. Ktoś w PL potrafiłby taką kontrofensywę przeprowadzić mądrze, delikatnie i długofalowo?

    yry

    OdpowiedzUsuń
  4. Oni wygrać z Rosją i tak nie mogą, bo są za słabi. Ale mogą ich wykrwawić, więc cokolwiek służące potrzebom wojskowym, pomoże docelowo nam. Z "informacji" się śmieję, z informatyki mniej. Przecież my nic nie wiemy co się wokół dzieje.

    OdpowiedzUsuń