Polecany post

Retrowrzuta 1981 - Kto wiedział o stanie wojennym?

Lubię trzymać w szufladach i pudłach różne szpargały. Czasem są to stare listy, czasem jakieś gazety, zdjęcia. No i właśnie natrafiłem na co...

piątek, 20 stycznia 2012

Car 165, where are you? Retrowrzuta '88



"Car one-six-five, one-six-five, what is your ten-twenty and ETA to 281 Madison?" zatrzeszczało radio w mojej limuzynie. O kur... pomyślałem, w największy korek na sam środek miasta... No nic, trzeba się będzie nieźle nakręcić, byle nie jakiś gówniany kurs.
Ale Ray, dyspozytor, rozwiał nadzieje momentalnie: "you're picking up Mr. Stern, take him uptown". "Bądź dla niego super uprzejmy, to adwokat naszej firmy".
Mr. Stern... ten kurdupel z krogulczym nosem, słyszałem, że to niezły pajac, no nic. Podjeżdżam, oczywiście czekam, ale chłppcy z "Traffic" gonią z bloczkami mandatowymi, więc muszę naokoło bloku. Wszystko zarąbane samochodami, jest 5PM! Pięć minut trwa ten objazd, ale... gościa nie ma.

No to znów w kółeczko. I znowu nic. Za trzecim razem jest. Wsiada i od razu, pyta "gdzie byłeś? spóźniłeś się!" Mówię mu, że to on się spóźnił, a ten (już mogę sam powiedzieć, że zweryfikowany pajac) zaczyna jakieś tyrady o próbach wyłudzania opłaty za spóźnienie, o Polsce i polskich imigrantach, itp... Właściwie, najchętniej, kopnął bym go w dupę, ale to by znaczyło, że od razu stracę pracę, więc niezbyt mogę... Jadę. Pajac jednocześnie nagrywa jakieś litygacyjne, mumbo-jumbo na dyktafonie, popisuje się i dyryguje którym pasem mam jechać, kiedy włączyć migacz i jednym słowem wkurza mnie już na maksa. Żeby było weselej, gówno w tym temacie wie i podróż 15 minutowa zamieniła się w pół godziny z antypolskim, syjonistycznym pajacem na pokładzie.
Już ja go zapamiętałem...

Następny dzień, piątek. Szczyt korków. Kompletna blokada. Nagle Ray zaczyna wzywać "kogokolwiek i natychmiast" na 281 Madison! A ja... jestem pod 261 Madison, zaraz obok. Nie odzywam się, niech sobie pan Stern poczeka. Ray szaleje "na majku", ale nie ma aut, wszyscy utkwieni, za daleko, albo też nie chcą tego wziąć.

Cisza... Aha! Na pewno szuka gdzie kto ostatnio jechał i będzie ścigał!
I radio przemawia grzmiąco: CAR 165, WHERE ARE YOU? What is your ten-twenty? (pozycja).
Mówię mu.
A ten, na granicy eksplozji: Dlaczego nie odpowiadasz na wezwanie dla pana Sterna???! Jesteś zaraz obok!!!
No to mu odpowiadam:
BEACAUSE I HATE THIS ASSHOLE!
Zapada cisza.... To może być kara 5 stów, może nawet gorzej...
I spokojny głos Raya: "It's OK, that's a valid reason."
"Come on, guys, anyone for mr. Stern?!!"

Ray, typowy Italian-American z Bay-Ridge, wiseass...
Niejedno z nim potem obaliłem.
Śpiewał nam Blue Velvet przez radio, kiedy było nudno.
I jego ulubione powiedzenie na koniec zmiany:
"PEACE, LOVE AND TROPICAL FISH".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz